Ważne informacje

Szpiedzy i Dyplomaci

Warchoły i Pijanice

Archiwum

Kuznia Gier on Facebook

Sklep internetowy

Draft z Rębajłów - poradnik przed Rzeczpospolitą w Ogniu

ksch · 2011-06-11 20:46:00 · Tagi: poradnik, · Komentarze: 7

O formacie wybranieckim pisaliśmy już wcześniej, ale teraz, kiedy startuje Rzeczypospolita w ogniu, uznaliśmy że koniecznie trzeba do tego tematu wrócić.

Generalnie format wybraniecki dzieli się na dwa rodzaje: losowany (ang. sealed) oraz wybierany (ang. draft). Powszechnie uważa się, że drugi z nich jest trudniejszy i wymaga od gracza większych umiejętności. I trudno się z tym nie zgodzić. Czym się różnią?

Format losowany, czyli np. taki, jaki graliśmy drugiego dnia IMP, to taki rodzaj turnieju, w którym otrzymujemy określoną liczbę kart (zazwyczaj 6 boosterów) i z nich tworzymy talię. Nieużyte tworzą sakwę, którą możemy operować pomiędzy grami zupełnie dowolnie. Minimalna talia to 30 kart. Wybierany jest w wielu miejscach podobny (30 kart, sakwa), z tym że karty nie zostają nam wręczone, lecz jak sama nazwa wskazuje, musimy je wybrać. Dzieje się to tak: wszyscy uczestnicy turnieju podzieleni zostają na 6-osobowe stoliki. Przed każdym graczem lądują cztery zestawy dodatkowe i równocześnie każdy z nich otwiera jeden, wybiera kartę, a następnie podaje graczowi po swojej prawej. Znowu wybieramy, aż do wyczerpania kart w boosterach. Potem kolejny zestaw, lecz teraz boostery wędrują w lewo. Potem znowu w prawo itd. W ten sposób mamy 44 karty, z których tworzymy minimum 30-kartowy kredens. Co istotne, gramy wybierane w gronie 6 osób, z którymi draftowaliśmy. Natomiast w losowanym obowiązuje normalny system szwajcarski.

Zasadniczo można robić takie turnieje z dowolnych zestawów, ale mam kilka rad:

  1. najlepsi są Rębajłowie.
  2. najmniej projektowany do turniejów wybranieckich jest dodatek Ogniem i Mieczem.
  3. można mieszać boostery z kilku dodatków; np. w nowym sezonie będziemy grać na początku 4x podstawka, potem 3(podstawka)-1(nowy dodatek) lub 2-2, a po drugim dodatku 2-1-1.

 

Tyle teorii. A teraz nieco praktyki. Po pierwsze, nie będę omawiał wybierania dla wartości kart, bo to dosyć oczywista sprawa, lecz wyłącznie doradzał co brać dla skuteczności talii.

Po drugie, skoncentruję się na omawianiu Rębajłów, ponieważ na nich organizujemy większość turniejów wybranieckich.

Frakcje

Możemy wybrać dwie i szaleństwem jest niewzięcie Wiśniowieckich. Jasne, że można nie trafić do nich kart, więc w ekstremalnej sytuacji, można z nich zrezygnować. W przeciwnym wypadku absolutnie nie. Dlaczego? Mają najlepsze postaci do walki, jeden z kluczowych moderunków oraz najmocniejszy efekt w grze.

Drugi wybór już taki prosty nie jest. Trzeba zdecydować się albo na Osmanów, ze względu na Garłacz, Chamambeta, Aishe Ulkumę i Hezarpar-berdeja, albo na Radziwiłłów ze względu na Krzysztoporskiego, Kłody pod nogi, Zbór, Kłody oraz ze względu na Kłody.

Czy też wybrać Awanturników, ponieważ mają Garłacz, Aqua Vitae, Małmazję, Hajdamakę, Zygmunta Stadnickiego, Pułhaka i Damiana Nieborskiego?

Przede wszystkim ze względu na tego ostatniego ja nałogowo wiśnie uzupełniam awanturnikami, ale jeśli w pierwszym boosterze trafimy na np. Kłody to warto również przemyśleć i Radziwiłłów. Podobnie rzecz się ma z Hezarparem i Osmanami.

Dworscy odrobinę odstają od stawki. Niby mają Listy polecające, jest znakomity Kościół, przyzwoity Bertram de Coussy, niby może karać Jan Tomasz Drohojowski, ale jakoś na tle konkurencji wypadają średnio.

Sztychy

Po wybraniu frakcji to jest nasz główny cel. W Rębajłach sztychów jest na tyle mało, że niemal zawsze sięga się po nie, kiedy jest taka możliwość. Optymalna liczba sztychów w talii na 30 kart to około 7-10. Najmocniejsze wydaje się być Cięcie na oślep – powszechny sztych, który w formacie kwarcianym jest mocno taki sobie, tutaj zyskuje w ogromnym stopniu. Możliwość zagrania go za +6 czy +8 to absolutny rarytasik. Bardzo mocna jest również Finta odrzucająca aż trzy spośród pięciu znajdujących się w dodatku sztychów. Nie można również wzgardzić Tertią (Zbór) oraz Precyzyjnym cięciem (odrzucenie moderunku – rewelacja). Ale nawet zdecydowanie najsłabsza Pijacka rąbanina jest cenna, ponieważ bazowo dodaje +1. Aż +1.

Postaci

Bez nich, ani rusz. Na tym polu ujawnia się fantastyczna wprost przewaga Wiśniowieckich. Każda ich postać jest niczym członek Dream Teamu na Igrzyskach w Barcelonie. Trzymając się tego porównania za Michaela robi Bogusław Maszkiewicz – jedna z trzech najlepszych kart formatu wybranieckiego. Na bazie aż 6 szabli, oglądanie dworu przeciwnika i oczywiście najważniejsze, zabieranie mu sztychów. Absolutnie kluczowe w rozgrywce, w której zdarza się, że obie strony mają po 2-3 sztychy! Fantastycznie działa Maszkiewicz z Hajdamaką, ponieważ nie tylko, że może wziąć sztychy, ale również się ich pozbyć, aby zajumać następne (np. z kombinacji z kolejnym Hajdamaką). Oczywiście możemy zagrać i tak, że sztychy pod Maszkiewiczem trzymamy, aby nigdy nie wróciły do rywala – to też może być sensowne rozwiązanie.

Za Pippena robi Aleksander Zamoyski. Mniej szabli (5), ale za to idealne połączenie ze Szkołą fechtunku (o której szerzej w stosownym dziale). Co istotne, Zamoyskiego czasem można na ręce przetrzymać, aby wszedł do gry, kiedy mamy już więcej postaci oraz rzeczoną Szkołę (albo Hajdamakę). 13 szabli w jego przypadku nie jest wynikiem nieosiągalnym, natomiast ręczę Wam, że dla przeciwnika tak.

Barkley to Piotr Polanowski – mała szabla na starcie, ale atak na samym początku rundy zdmuchuje niemal każdego rywala. Później łatwo jest już go stracić, ale... od czego mamy Szkołę fechtunku oraz Hajdamakę?

Stockton, czyli król asyst, to niewątpliwie Kuszel. Jedna z najmocniejszych postaci w tym formacie, z tym jedynie minusem, że jest drogi, a pieniądze w wybranieckich Rębajłach to bardzo krucha sprawa.

Wyjściową piątkę uzupełnia Karl Malone, czyli Hassling-Ketling – 8 szabli i +2 za każdy moderunek to naprawdę jest coś, szczególnie że tych moderunków w Waszych taliach wcale nie powinno być mało.

Teraz rezerwowi: Drexler – Jur Kurcewicz – niby nic ciekawego, ale szóstka szabli jest.

I wreszcie last but not least – Magic Johnoson – Zwadźca. 10 szabli, kiedy wystawimy go na początku – lubię to! To jest facet, który w dwóch grach z rzędu rozpieprzył Piotra Ożgę. A kiedy szabla mu spadnie, to trudno – najwyżej go stracimy – przecież kresek i tak nie przyniesie.

Jak widzicie, niewybranie Wiśni to, jak zagranie w ‘92 ekipą Chorwacji – niby fajnie grali, ale od Amerykanów dostali przeszło 30toma punktami.

Co u innych? Osmanowie to fantastyczny Chamambet – 3 kosztu i szabla rosnąca za zaznaczonych towarzyszy. Rewelacyjny do ostatniego ataku, kiedy wejdzie w takiej sytuacji z ręki, to może wyczyścić stół. Obok niego Hezarpar, panoszący się niczym Toni Kukoc – 7 + dwie bronie (co nie jest niemożliwe) i mamy terminatora, przy którym Arnie to kociak. Nie można niedocenić Aishy – spokojnie sobie stoi i się zbroi. Nigdy nie spadnie (niczym Cracovia), a przy dobrej kombinacji może namieszać. Marcin Hańcza z ósemką szabli to facet z porządnymi papierami na ten format, Dżabar-bierdiej z szóstką to odpowiednik Jura, a Sofu Mehmed Pasza, kiedy mamy przewagę w dukatach, może skończyć grę. Także solidny team.

Awanturnicy stoją jedną gwiazdą – Davorem Sukerem swoich czasów – Damianem Nieborskim. Nikt tak nie kończy gry w tym formacie jak on. Trzeba tylko na niego baaaaaardzo uważać, ponieważ nie ma siły Zamoyskiego, Hezarpara czy też Kuszla. Ale zagranie na nieuważnego rywala – bezcenne. Niedawno wygrałem w ten sposób kluczowy pojedynek z Marcinem. Wyzywam Rzędziana ze Szkoły fechtunku, Marcin odrzuca Hucuła doprowadzając do remisu. Więc proszę go do tańca raz jeszcze (z Hajdamaki oczywiście) i znaczniki robią się już dwa, a Rzędzian w piachu. Kiedy zdobędzie ich 5, to w zasadzie jest po grze. W zasadzie, bo przeciwnik może mieć Rębajłę albo Leśny wykrot. Jakkolwiek na to drugie nie poradzimy, to na Rębajłę musimy robić napór odkąd tylko wejdzie. Dzięki znacznikom pokonanie takiego typa staje się możliwe. Damian to druga najmocniejsza karta tego formatu. Obok niego biega Pułhak – jeśli mamy przewagę w pieniądzach, rewelacja, Zygmunt Stadnicki – wziąć rywalowi dukaty w wybranieckim to jak zbić dziecko. Jego braciszek już tak mocny nie jest, ale szabla siedem robi swoje. Sawicz z szóstką standardzik, no i Hajdamaka. Za jego siłę niech świadczy liczba „razów”, w której się w tym tekście pojawia. Najmniej zwilża Krzeczowski – niby szóstka szabli, ale koszt pięć to nie jest to, co tygryski lubią najbardziej.

Radziwiłłowie to Piotr Krzysztoporski, czasem Gerwazy Mniński (chociaż wystawić obu to zabójstwo dla skarbu) oraz Kasjan Butrym (usuwaniu kart poświęcę jeszcze małą uwagę). Jest Zend z szóstką i w zasadzie tyle.

Dworacy – Bertram de Coussy – rewelacyjny obniżacz kosztu postaci. Must have Dworu. Drohojowski przy kilku Starościankach i przy szóstce szabli – rewelacja. Mikołaj Ligęza taki sobie, Różyc-Zamoyski i Mikołaj Ostroróg to porażka, za to Pełka bardzo przyzwoity. Porucznik (dostępny również do Osmanów) fajny, jeśli mamy na stolę jakąś dream teamową postać. Reasumując, dworaki nie powalają.

Teraz najemnicy. Bernardyn – super postać. Ten grubas w habicie naprawdę robi różnicę, jest jak asystent dobrego coacha, którym masz być Ty, czyli stwarza Ci doskonałe warunki do pracy. Jego cecha jest zaprzeczeniem powiedzenia: uczciwością i pracą ludzie się bogacą. Tutaj pracują inni, a kasę liczysz Ty.

Dopuł - tu już sprawa jest trudniejsza. Z jednej strony zwykły 5 1 4, ale z drugiej, jeśli nastawiasz się na trunki (np. z Rauszem) to może być ciekawy. Słabsze to jest o tyle, że trunki kosztują swoje, a w tym formacie, jak w życiu, wolelibyśmy za nic nie płacić. Więc tak komsi-komsa.

Zofia Golska – trochę jak Aisha, tylko że potencjał nieco większy, lecz przy większym koszcie. Raczej na plus. Opaliński za drogi, opłaca się wyłącznie na samym początku dla kresek, ponieważ jego cecha dotyka wyłącznie Niewiasty, a tych w Rębajłach, niczym w zawodówce – jak na lekarstwo.

Piotr Ożga – wiadomo, Rębajło, osiem szabli – bierzemy. Podgórski o wdzięcznym imieniu Atanazy to bardzo fajna sprawa, Rzędzian przyzwoity, za to absolutnie rewelacyjny jest Referendarz. Razem z grubasem tworzą duet, jakich mało. Oczywiście karta dla przeciwnika to zawsze ryzyko, ale zazwyczaj nie będzie go stać na to, aby ją wystawić. Z pozostałych postaci na uwagę zasługuje jedynie Strażnik zamkowy, który naprawdę robi grę oraz Starościanka, na zasadzie dopychacza (tania i daje +1 do szabli, a gdybyście mieli Karawanseraj, to już pełnia radości).

Liczba postaci w 30-kartowej talii powinna moim zdaniem wahać się pomiędzy 10 a 12, zakładając że większość naszych postaci będzie kosztować przy wystawieniu 4-5 dukatów. Im więcej postaci droższych (czyli w zasadzie Rębajłów), to tym mniej warto wsadzać postaci ogółem.

Posesje

Ostatni kluczowy wybór... prawie ostatni (w efektach są wszak dwa pewniaki). Po pierwsze, posesji przynoszących dochód jest mało, a dochód sensowny nie ma w ogóle. Więc musimy, absolutnie musimy kolekcjonować wszystko, co go przynosi (posesji wkładam zazwyczaj 6-7). I tu nawet Czarna rada się przydaje. Jest natomiast kilka szczególnie godnych uwagi. Zajazd u Komudy. Niby takie nic, a zwiększa swój dochód za każdy trunek w grze, więc nie tak znowu rzadko jego dochód będzie wynosić +2 czy +3. Bezcenne.

A teraz kluczowe: Szkoła fechtunku – odznaczarka w tym formacie jest rewelacyjna. Loch, żeby mocno opóźniać rywala, też jest niczego sobie. Mównica, ale to wyłącznie gdy mamy minimum 4-5 pospolitych (raczej rzadko).

I frakcyjne – Osmanowie to Karawanseraj i Meczet. Pierwszy ma ten minus, że strasznie drogi, ale może się przydawać, szczególnie w końcówce rozgrywki, kiedy mieli się niemal ciągle te same karty (sztychy). Za to Meczet, o ile mamy w kompanii niewiernych, może ustawić nam grę – po pierwsze zabieramy kreski, po drugie zaznaczamy Zbór lub Kościół.

No i właśnie te dwie powyższe posesje to coś, co zawsze warto mieć grając Radkami lub Dworem. Obie po prostu znakomite.

Na koniec posesyjne dziwactwa. Szabelnia – niby drogo i bez sensu, ale jak się ma ze dwóch Rębajłów, to warto rozważyć. I... Gumno. Wchodzi za darmo i niemal co rundę przynosi 1-2 dukaty, szczególnie kiedy używamy w kredensie broni palnych (a używamy).

Moderunki

Kiedy skompletujemy postaci, sztychy oraz posesje, warto przyglądnąć się moderunkom.

A jest czemu, bo kilka naprawdę ciekawych. Wszystko co podnosi szablę jest fajne. Nawet Czekanik. Grając na Rębajłach warto rozważyć Konia wołoskiego i Bułat (w zasadzie nawet bez Rębajłów można je wybierać, oba dają +2 do szabli).

Hucuł jeszcze fajniejszy – co prawda +1, ale pozwala przerwać pojedynek, co może być bardzo przydatne (szczególnie, jak ktoś chce się poważyć na Nieborskiego albo Maszkiewicza). Fajnie działa także z Rębajłami. Z befrakcyjnych mamy jeszcze do walki Arkebuz – znakomita broń, moim zdaniem numer trzy wśród moderunków, numer jeden, jak ktoś gra na wstrząsająco skutecznym sojuszu Dworskich z Radkami. Z bezfrakcyjnych, ale nie do walki, mamy Klaret – odznaczarka, jako się rzekło, to jest to, oraz Żagiew, która przy tak szybkim przewijaniu decku naprawdę robi różnicę.

A teraz frakcyjne. Najpierw te mniej syte, ale za to ciekawe. Listy polecające – do pary z Elektem, czy nawet Bernardynem – łał. Gołąb pocztowy – czemu nie, chociaż w tym formacie 1 dukat bardziej boli. Pierścień z rubinem – ot, ciekawostka, jakby ktoś chciał poszaleć Opalińskim lub Elektem, chociaż raczej odradzam :) Portret – gdyby nie koszt, napisałbym – bierzcie w ciemno, a tak powiem: do rozważenia, jeśli nie ma się Lochu.

I teraz ścisły top: Małmazja – zaznacz za zaznacz dwie nawet w kwarcianym działa, a w wybranieckim ustawia starcie. Szczególnie, że jak już wspominałem kilkukrotnie, przewijamy się dosyć często. No i działa na Kłody. I dwa rarytasiki: p-kowy Garłacz – neguje jeden sztych, albo Arkebuz i daje +3 – czego pragnąć więcej? I n-kowe Aqua vitae.

W zasadzie daje jeden zwycięski pojedynek na bazie, chyba że rywal ma Garłacz. Generalnie odradzam puszczanie tych dwóch kart w wybranieckim, bo naprawdę przeciwnicy będą mieli nad nami przewagę.

I na koniec, ile warto wziąć moderunków? Moim zdaniem tyle, żeby dobić do 30, względnie 8-9, jeśli trafimy jakiś kluczowy efekt.

Efekty

Ogólnie odradzam koncentrowanie się na nich. Po prostu. Poza kilkoma naprawdę kluczowymi, cała reszta nie robi gry. 90% opartych na pijanicach, trunkach, zamkach, kompanionach – a tego w Rębajłach albo nie mamy, albo mamy mało. Wyróżnię jednak kilka ciekawych – Spadek/Szalbierstwo – niby w tak szybko mielonym decku wyszukiwarka nie jest kluczowa, ale jednak ta może się przydać. Pokorny mówca – proste, łatwe i przyjemne. Leśny wykrot – przeciwnik ma Hezarpara i dwie bronie? A to łobuz! Minusem oczywiście jest pieniądz dla rywala oraz ewentualne karty. Zawsze można użyć w swoją postać – będzie pieniądz dla nas.

Biesiada sarmacka/Popłoch – podobnie jak pokorny mówca – proste, a skuteczne. Ułatwia zabijanie kluczowych postaci rywala. Oparcie w towarzyszach – znakomite, jeśli mamy ze dwie sztuki to naprawdę pohasamy. I dziwactwo, którym w kwarcianym nikt nie gra (jak Gumnem) – Rausz. I ja i ostatnio Żółw, przekonaliśmy się ile potrafi zdziałać w wybranieckim. Klaret jako cięcie +4. Czemu nie. Oczywiście, przede wszystkim Rausz wtedy warto mieć, kiedy nasze boostery nie obfitowały w sztychy, ponieważ da nam przewagę nad rywalami.

No i jeszcze efekty frakcyjne. Dwa dworskie przydatne, chociaż nie jakieś bardzo mocne: Starość nie radość – jeśli będziemy mieli stabilny dochód to czemu nie. Drugi to Pojedynek przy damach. 3 Starościanki na stole i jedziemy. Trochę odpowiednik Meczetu, tylko że gorszy :)

Osmanowie i Awanturnicy w efektach moim zdaniem nie mają absolutnie nic do formatu wybranieckiego. Za to Radziwiłłowie i Wiśniowieccy mają karty, które robią różnicę. Kłody pod nogi oraz Pod szablami.

Kłody są rewelacyjne, szczególnie jeśli zdobędziemy ich 2-3 sztuki (jest na to szansa, ponieważ mniej osób wybiera radki), spowalniają rywala, czasem zupełnie wyłączają mu opcje grania. Jeśli rywal ma ich 3, to trzeba modlić się, żeby nie zaczynał. A Pod szablami to trzecia najlepsza karta w wybranieckich Rębajłach. Po prostu. Wybieramy je w ciemno i to w każdych ilościach, nawet jeśli nie mielibyśmy wszystkich wsadzać do talii, to... nie wsadzi ich również przeciwnik.

Variae

Na koniec kilka detali związanych z samym wybieraniem. Pisał już o tym Alien, ja jedynie powtórzę. Po kilku wyborach z pierwszego zestawu można zauważyć, które frakcje są wybierane przez naszych rywali i wtedy można zaryzykować. Na czym to ryzyko polega? Prosta sprawa w zestawie jest kluczowa karta do mojej frakcji, którą nikt nie wybiera oraz karta bezfrakcyjna, niewiele mniej dla mnie ważna. Biorę bezfrakcyjną licząc, że karta frakcyjna do mnie wróci. Oczywiście takie zagranie jest tym mądrzejsze, im więcej kart pozostało jeszcze w zestawie. Jeśli niewiele, to mamy sporą pewność, że ktoś w końcowym wyborze wybierze tę kartę przeciwko Tobie.

Druga kwestia – pamiętaj, że gracze przy Twoim stoliku to Twoi przeciwnicy, więc nie zawsze draftuj wyłącznie karty dla siebie – czasem warto zagrać przeciw – jedne Kłody mniej u Radziwiłła to jedna postać więcej na stole u Ciebie, kiedy będziesz z nim grał.

Biorąc powyższe pod uwagę, można zastanowić się nad wyborem słabszej frakcji. Wówczas należy zmienić strategię – wybieramy pod mocniejszą ze swoich frakcji, słabszą (czyli tak naprawdę Dworskich) puszczamy, częściej robiąc wybory przeciw rywalom (Kłody, Nieborski, Rębajłowie), licząc na to, że te karty do nas na końcu wrócą.

Na koniec – pamiętajmy, że to zupełnie inny format gry. Nie ma sensu zbierać kart pod frakcję, którą zwykle gramy, mimo tego, że nic do niej nie dochodzi. Błędem jest również branie kart ponieważ dobrze działają w formacie kwarcianym (chyba, że to wybór dla wartości karty).

I wreszcie – nie ma sensu zbyt wiele kombinować – mamy jak najszybciej wystawić swoich i zarąbać cudzych.

Nic więcej.

  • Twardy

    2011-06-15 00:26:23 napisał(a):

    Graliśmy w Bydgoszczy w weekend taki drafcik. Naprawdę fajnie. Był Ugór, Leśny wykrot, zamek możnego pana, ze 3 chorągwie + trochę innych fajnych kart. Grałem Wiśnie/Dwór (dla 3 kościołów) ale niestety nie podchodziło. I raz przez nieużycie zdolności Maszkiewicza straciłem Kuszela (nie zabrałem opowi sztyców) i zaraz potem samego Maszkiewicza, żadna z dwóch fint nie podeszła.

  • Fedek

    2011-06-13 15:05:46 napisał(a):

    Zwykle narzekam, ale dzisiaj nie daliście mi powodu :) Bardzo fajny artykuł, przemyślany i sensowny.

  • Ksch

    2011-06-12 18:14:15 napisał(a):

    Po pierwsze Alchemik - wiesz gdzie byłeś i co widziałeś. Nie znasz się:) Ale w istocie walnąłem byka z tym Hajdamaką i Nieborskim. Co do kart usuwających/przejmujących to miałem o tym pisać, ale już stwierdziłem, że jednak tego tekstu wystarczy. Sprawa nie dotyczy tylko złodzieja, którego można po prostu walnąć w łeb i karty odzyskać, ale przede wszystkim Nahajki i Butryma. Każda karta usunięta to naprawdę spora sprawa w tym formacie. Ne puero dobre, ale nie przesadzałbym z tym pograne - musi mieć słaby (stosunkowo) cel do wyzwania, nie działa przecież bez tego, także bez nadmiernej ekscytacji. Chociaż karta spoko. Cekhauz wiadomo - dobry, ale drogi to raz, a dwa tu dobiera się do kluczowych kart znacznie szybciej niż w kwarcianym. I o co Ci chodziło w tym miejscu: "dołączam do mocnej postaci i tylko czekam, aż op wystawi coś niebstawionego moderunkami"? Kniaź - coś za coś - wyśmienita karta, szczególnie kiedy obaj macie Pod szablami:D Żółw - dzięki:) Alchemik ucz się od starszych!

  • Alchemik

    2011-06-12 13:15:06 napisał(a):

    Artykuł świetny. Tylko z niektórymi tezami nie sposób się zgodzić :-) Efekt dla Awków: ne puero gladium: rzucam na nieborskiego i praktycznie pograne; dołączam do złodzieja i co turę op traci kluczową kartę (bo w tym formacie wszystkie są kluczowe-ja zazwyczaj ściągałem postać lub posesję ;-) ), dołączam do mocnej postaci i tylko czekam, aż op wystawi coś niebstawionego moderunkami. Nieborski ze szkołą fechtunku, z klaretem ani z Hajdamaką sie nie skombują: jest jedna replika: albo znacznik, albo odznaczenie. Z posesji dodałbym jeszcze cekhauz: przy dużej ilości moderunków może bardzo przyspieszyć przewijanie. A ponieważ potrzeba dużo posesji, to na pewno coś się niego trafi.

  • Kniaź

    2011-06-12 00:53:24 napisał(a):

    Grałem raz w drafta i akurat wybrałem Dwór i Awanturnków (karty do kolekcji)... "Kłody..." są upierdliwe, ale "Pod szablami" jest dopiero mocne. Żałuję, że pusciłem "Coś za coś" wtedy dla Zamku możnego Pana...

  • Żółw

    2011-06-11 22:06:23 napisał(a):

    Świetny, merytoryczny, potrzebny, oby jak najwięcej takich tekstów.

  • Sqva

    2011-06-11 20:50:41 napisał(a):

    Bardzo długi artykuł ale zapewniam, że warto przeczytać :) Zwłaszcza jak się ktoś zamierz ostro pograć w Rzeczpospolitej w Ogniu!

Dodaj komentarz