Ważne informacje
- Co to jest Veto?
- Poradnik dla nowych graczy
- Akcje promocyjne
- Karty okazyjne
- Ranking turniejowy
- Organizowanie turniejów
- Wyszukiwarka kart
Szpiedzy i Dyplomaci
Warchoły i Pijanice
Archiwum
Sklep internetowy
Kogo Pan Kociełł ujrzał, czyli dalszy ciąg fabuły Veto po Mistrzostwach Mazowsza
ksch · 2011-11-20 17:18:00 · Tagi: świat, · Komentarze: 35Ostatni widok, który ujrzał Michał Kociełł, to oddział wojskowy zmierzający ku stolicy. Któż to jechał do Warszawy i w jakim celu?
Na te pytania odpowiedzieć miał wynik Mistrzostw Mazowsza. Zwycięską frakcją zostali Osmanowie, zatem oto dalszy ciąg tej historii...
Autor: Krzysztof 'ksch' Schechtel
Trwało to dosłownie dwie chwile. Nagle ktoś za Kociełłem krzyknął, ktoś wypuścił strzałę, pan Michał zaczął biec, potykając się co chwilę, lecz wtem poczuł gwałtowne szarpnięcie w przeciwnym niż bieg jego kierunku, stracił równowagę, niebo zakręciło się przed jego oczami, a ziemia uciekła spod nóg. Padł uderzając plecami i głową o twardą niczym kamień ziemię. Oczy przesłaniały mu czarne płaty. Po chwili ujrzał końskie kopyta nad swoją twarzą, a potem wykrzywioną wściekle twarz pohańca. Błysnęło ostrze, lecz nie rozorało jego odsłoniętego gadła... poczuł głuche uderzenie prosto w skroń...
Ocknął się czując chluśnięcie lodowatej wody na swojej twarzy. Wokół pochylały się nad nim trzy twarze – dwie smagłe, tureckie i jedna blada o słomkowo żółtych włosach. Ów blady przemówił:
- Co tu robisz?
- Przejeżdżałem... - poczuł uderzenie w policzek.
- Powtórzę tylko raz – mówiąc to skinął na jednego z kompanów, który wyszarpał nóż i krzywo uśmiechając się zbliżył go do twarzy Kociełła. Ten przełknął ślinę, przymknął oczy i zaczął w myślach modlić się żarliwie. Poczuł kolejny policzek i jeszcze jeden.
- Otwórz oczy, psie! – syknął tuż nad jego uchem oprawca.
Kociełł wykonał polecenie, w ustach czuł słodkawo-metaliczny smak krwi.
- Co tu robiłeś? – ponowił pytanie tamten.
- Przyjechałem sprawdzić wieść... - ostrożnie rozpoczął pan Michał.
- Jaką wieść?
- O tym, że Ibra... – kolejny policzek.
- Miłościwie nam panujący, psie – warknął blady.
- Miłościwie nam panujący – powtórzył mechanicznie Kociełł.
Usłyszeli rumor, ktoś krzyknął, ktoś podbiegł i szybko wytłumaczył trzem oprawcom sytuację, tamci poderwali się, zostawiając pana Michała leżącego na ziemi. Na odchodnym jeden z Turków krzyknął coś do znajdującego się w pobliżu pohańca – najwidoczniej strażnika, który tylko pokiwał głową i spojrzał na Kociełła.
Więzień miał teraz okazję się rozglądnąć. Leżał w miejscu, gdzie teren łagodnie opadał w dół, w polu jego widzenia znajdowało się tylko wzniesienie powyżej i ściana lasu kilkadziesiąt metrów pod nimi. Noc była jasna, gwiaździsta. Łuna u szczytu wzniesienia podpowiadała, że obóz został rozłożony na płaskiej równinie powyżej. Słyszał, że wzbiera tumult – najwidoczniej coś mocno poruszyło pohańców. Przypomniał sobie o sztandarach, które widział na horyzoncie i poczuł, że serce zaczyna bić mu mocniej, a w ducha wraca nadzieja. Strażnik wiercił się coraz niespokojniej, rozglądając się to w lewo, to w prawo. Wreszcie nie wytrzymał i podszedł do Kociełła. Stanął nad nim, mocno chwycił za pazuchę, pan Michał podniósł się – związane miał jedynie ręce. Poczuł, że głowa pulsuje mu boleśnie po niedawnym uderzeniu obuchem sztyletu. Pilnujący go Turek zaczął popychać go na bok, jakby w poprzek wzniesienia. Pan Michał nic z tego nie rozumiał, ale posłusznie szedł przed siebie. Zaczął dostrzegać powoli zarysy namiotów, pojedyncze postacie – czasem wystraszonych jeńców, czasem pilnujących ich osmańców. Z boku zbocza rozpoczynał się niewielki leśny zagajnik. Gdy do niego dotarli, ruszyli prosto pod górę. W ten sposób zbliżali się do obozu. Kociełł widział panujące poruszenie – Turcy nerwowo biegali pomiędzy ogniskami i namiotami. Z daleka zobaczył kilku konnych, którzy niczym błyskawice wpadli do obozu. Wszyscy do nich doskoczyli. Kociełł zamarł, licząc, że zobaczy popłoch i strach padający na tureckie plemię. Miast tego usłyszał radosne okrzyki i podniecone głosy. Jego strażnik też wyraźnie odetchnął i uśmiechnął się pod nosem. Popatrzył po chwili na Kociełła i pokazał wymownym gestem kęsim. Wyjął linę i zawiązał ją panu Michałowi wokół sznura ręce mu wiążącego, tworząc w ten sposób smycz, którą następnie przewiązał wokół drzewa, na które sam szybko się wdrapał.
„Najwidoczniej wypatruje swoich” – pomyślał ponuro pan Michał. Począł obserwować osmańca, który wygodnie usadowił się na jednej z niższych gałęzi. Po chwili przeniósł wzrok na krępujące mu ręce pęta i na długość ograniczającego go sznura. Usłyszał tętent wielu kopyt, który zbliżał się od przeciwnej strony do obozu. Jego strażnik wychylił się do przodu, próbując jak najwięcej zobaczyć. I wtedy pan Michał skoczył w jego stronę, a dokładniej ku podstawie gałęzi na której ten siedział. Całym ciałem uderzył o nią, poczuł jak lina naprężyła się, równocześnie przeszył jego bark pulsujący ból. Ale nie to było najważniejsze. Usłyszał trzask i łoskot, kiedy Turek uderzył o ziemię. Kociełł nie pozwolił mu się podnieść, doskoczył do niego i zaczął bić go złączonymi rękami po głowie i twarzy tak długo, aż tamten nie stracił przytomności. Zobaczył zatknięty za jego pas kindżał i gwałtownym, prędkim ruchem wyrwał mu go, aby przepiłować o jego ostrze krępujący go sznur. Kiedy się uwolnił, nie rozpoczął jednak ucieczki – bez konia nie miało to wielkiego sensu. Zresztą był tu po to, aby dowiedzieć się co ma tutaj miejsce. Tętent stawał się coraz bardziej gwałtowny. Michał wdrapał się na nieco lepiej ukryte drzewo i przywarł do jednej z jego potężnych gałęzi. Obóz widział teraz jak na dłoni. Miał jakieś dwieście metrów średnicy, wkoło wszędzie były dosyć starannie rozstawione namioty. Jakieś 60. Pomiędzy namiotami, w samym środku obozu stłoczeni byli jeńcy – jakieś dwie setki. Część była bliżej konkretnych namiotów – najwidoczniej na własność wzięli ich pilnujący pohańcy. Po prawej stronie pana Michała była wyrwa między namiotami – tam było niejako wejście do obozu. I to ku niemu zbliżała się tajemnicza jeźdźców kolumna. Utkwił w tym miejscu wzrok. Mijały chwile. Minuty. Wreszcie ich dojrzał. Pierwsze posępne znaki półksiężyca na łopoczących zielonych sztandarach, później jakieś konkretne oznaczenia jednostek, czy bejów – nie znał się na tym Kociełł w ogóle. Jeźdźcy wjeżdżali dumnie, z uśmiechem – wszak wchodzili między swoich. Ustawiali się lekkim półkolem, aby kolejnym jeźdźcom miejsce w centrum robić. Wreszcie wjechał najważniejszy spośród nich – w ciężkiej, przepięknie wykończonej kolczudze i takiejże samej misiurce. Miał tak na pana Michałowe oko jakieś 60 wiosen – krótko przystrzyżoną siwą już zupełnie brodę i tego samego koloru włosy. Szczegółów twarzy Kociełł nie widział. Naprzeciw sędziwego wyszedł smagły młodzian, a wraz z nim kilkunastu jego towarzyszy...
Dżabar-bierdiej szedł w stronę starszego mężczyzny. Wiedział, że przysłano go ze Stambułu, jako gest pojednawczy wobec Ibrahima. Niemniej jednak nie znał tytułu tego człowieka ni funkcji. Co więcej, nie wiedział jak w tej sytuacji winien go przywitać, skoro są jakoby z dwóch osmańskich frakcyj. Głowił się nad tym, aby starszemu dowódcy nie uchybić. Ten tymczasem zszedł z konia i spoglądał na niego łagodnie. Postanowił uderzyć pokłon – mniej w ten sposób ryzykował.
Kociełł widział, jak młodszy zawahał się na chwilę, a następnie energicznie uderzył czołem przed starszym dowódcą. Ruch starego był niczym błyskawica – gwałtowny, szybki i zaskakujący. Wydarł zza pasa kindżał i wbił jego ostrze, aż po sam trzonek w kark młodego osmańca. Jego ludzie rzucili się tymczasem ze wszystkich stron do ataku – przeciwnicy nie mieli szans – byli nieprzygotowani i gorzej uzbrojeni. Tamci zabijali niczym w szale. Pojmane kobiety łkając przyciskały do piersi swoje przerażone dzieci. Starcy i Ci nieliczni w sile wieku, próbowali osłaniać ich własną piersią. Ale nie było to konieczne – napastnicy zabijali jedynie swoich, do jeńców nawet się nie zbliżając. Kiedy rzeź ustała, otoczyli jedynie pojmanych – „przejęli swój jasyr” – pomyślał pan Michał z drzewa czym prędzej schodząc. Wtedy usłyszał za sobą trzask...
Sqva
2011-11-24 17:30:52 napisał(a):ps. A co sądzicie o rozwoju fabuły?
Bukowski
2011-11-24 08:39:23 napisał(a):nie gram oddziałówką bo to nieklimatyczne. To raz. Dwa, że mnie by Sosna swoimi agitującymi Radziami pojechał za każdym razem. Oddziałówki nie są przegięte z wyjątkiem Osmańskiej.
Duckingman
2011-11-24 00:00:50 napisał(a):Sqva: Bo nie kazdemu granie oddzialowka sie podoba. Ja na poczatku nia gralem, ale mi sie nie podobaja zasady z nimi zwiazane i jak dla mnie Veto mogloby byc bez nich :) Gdybym jednak mial jechac na jakis master to pewnie zlozylbym znow osmanskie oddzialy bo nie trzeba sie zbytnio natrudzic by z nich zrobic cos grywalnego jesli tylko ma sie Ojczyzne w Potrzebie :P
Sqva
2011-11-23 23:45:17 napisał(a):@Duckingman, N26, 5ka, Bukowski to dlaczego wszyscy nie grają na scenie turniejowej oddziałowkami, skoro są najskuteczniejsze? === @Manoflowicz ? rozwin mysl ;) === ps. A co sądzicie o rozwoju fabuły?
5ka
2011-11-23 22:19:44 napisał(a):Błędem może było wrzucenie kart 'osłabiających' oddziałówkę razem z kartami wspomagającymi RNS ;d RNS wykluczył decki anty-oddziałowe, a oddziały wygrywają ze wszystkim ;)
Manoflowicz
2011-11-23 16:25:12 napisał(a):NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE.............................................
Duckingman
2011-11-23 16:07:55 napisał(a):Sqva problemem nie jest zlozenie decku ktory radzi sobie z oddzialowkami, tylko zly balans gry gdzie talia osmanskiej oddzialowki wlasciwie z jedna tylko eska (Ojczyzna w Potrzebie) i bez topowych erek (LV, bujdoprecze) walczy jak rowny z rownym z talia oparta na multum cennych i rzadkich kart.
N26
2011-11-23 15:57:00 napisał(a):Skuwiszczu, oczywiście, że nie jest. Hell, jestem w stanie złożyć taki deczek, że oddziałówka nawet nie piśnie i z radością odda wszystkie kreski z kontroli ziem, byle tylko nie grać więcej z tą talią. Co z tego, skoro taka talia przegrywa z wszystkim innym? ;D
Sqva
2011-11-23 15:01:02 napisał(a):Zaprawdę powiadam Wam, iż przełamanie kontrolu odziałówki nie jest niemozliwe. Rozważaliście "Deszcze niespokojne", "Pod kluczem"? "Asesora"?
Duckingman
2011-11-23 13:02:27 napisał(a):Sqva odpowiem Ci jak to wyglada u nas w Poznaniu bo mozemy byc ciekawym przykladem jako ze scena poznanska jest caly czas w powijakach. W naszym gronie jest jedna talia osmanskiej oddzialowki. Talia ta tworzona jest przez nowego gracza i jak na razie nie ma w niej wiekszej ilosci cennych kart (zadnych bujdopreczy, kontro, tylko 1 LV) i niestety ale jedynymi taliami ktore sa wstanie z nia powalczyc (co niekoniecznie oznacza wygranie) to dwie talie z ktorymi moznaby pokazac sie na masterach. To moim zdaniem swiadczy o srednim zbilansowaniu Veto :/
Ksch
2011-11-23 12:56:39 napisał(a):5tek ma rację - WM robi grę i to zarówno oddziałom, jak i bojówce czy nawet agitce. A to, że jest Tajne to jasne, ale to tylko 3 karty na 60. Szansa, że jest u rywala na drugiej ręce jest, ale statystyka jest po stronie osmana.
Lelen
2011-11-23 09:24:57 napisał(a):@5ka: jak posiadasz w talii Tajne Paktowania to przeciwnik nie ogląda 10 duksów z WM. Ja je rzadko oglądam, a nim wezmę wolę się nagimnastykować aby upewnić, że przeciwnik nie ma Tajnego Paktowania na ręce.
Owczy
2011-11-23 09:00:01 napisał(a):Sqva, odnośnie twojego pytania, u nas nikt nie gra na oddziałówkach bo to nudne jest. Układanie pasjansa po dwóch stronach stołu bez żadnej prawie interakcji jest bez sensu, więc wszyscy się przerzucili na "normalne" granie na postaciach. Ale rns na osrańcach nadal jest chory ;)
5ka
2011-11-23 01:29:01 napisał(a):Osrana WM daje strasznego bufa. 30D do dyspozycji w ciągu 2 tur to przegięcie, a wiadomo, że najważniejszy jest dobry początek i zabezpieczenie finansowe ;)
Bukowski
2011-11-22 14:09:08 napisał(a):odpowiadając na Twoje pytanie Sqva, niestety tak. Jak włożę do podstawowej talii 2x Obóz konfederatów i dużo posesji dające kasę, to Osmańców dorwę. Tyle że mnie zarąbią w tym czasie standardowe RNS lub wyagitują DPRO.
Lelen
2011-11-22 13:28:15 napisał(a):@neishin: a dodatkowo jak jest Wolff na stole to Dywersanci wchodzą i spadają do lazaretu, wchodzą i spadają do lazaretu, aż nabije max znaczników :) a na radziwiłłowskie postacie trzyma się Szarakośliwki czy WNNDR
sqva
2011-11-22 12:41:04 napisał(a):ok, rozumiem Wasze troski, ale czy na lokalnych turniejach też dominują u Was oddziałówki osmańskie?
neishin
2011-11-22 12:07:13 napisał(a):Krwi na kilka blokerów na oddziałówkę. Problemem jest to, że całą sakwę muszę poświęcić na blokowanie oddziałów (i liczyć, że się uda), a co z innymi taliami? Poza tym blokerami są postacie, na które oddziały i frakcje nimi grające są odporne. Poza Wolffem załatwiasz wszystko Kozakami regestrowymi (odporni na to są Radziem, ale nimi nikt nie gra), a na Wolffa trzymasz "Warchołowi nikt nie da rady", "Waść jest szarak" albo inne "W posły". Poza tym tak jak ktoś wspomniał - dobre rozegranie Wolffa u przeciwnika daje szybciej kreski, bo Tabor i Karawana dają kontrolę :D
Bukowski
2011-11-22 11:26:48 napisał(a):Radzie na OO czy na DPRO żadna różnica dla osmańskich O+W czy Wiśniowieckiego RNS. Nie kojarzę, żeby osmańscy liderzy grali na masterach z taliami radziwiłłowskimi (które by im wtłukły). Szansa na taką grę jest właściwie tylko w pierwszej rudzie, rzadko w drugiej. Później Radzie są zbyt nisko w rankingu, żeby mogły zagrać z Osmanami. Wczoraj walczyłem swoim RNS (z dodatkami antyosmańskimi) przeciw czystemu RNS dworskich Radtraka. Oczywiście mnie zbił, choć jak sam przyznał szans z oddziałami jego talia właściwie nie ma. Prawda jest taka, że trzeba będzie czekać na mastera, gdzie Osmańskie oddziały w pierwszej rundzie zmierzą się z DPRO Radziwiłłów. Wówczas daleko nie zajdą, bo po klęsce mają duże szanse na pojedynek z kolejnym DPRO czy OO.
Ksch
2011-11-22 10:28:39 napisał(a):Nie tylko szczęście - mają mniej słabych pairingów niż DRPO, a dokładniej różnica tkwi w RNSach. Tylko, że Thael gra na OO:D
Bukowski
2011-11-22 08:43:42 napisał(a):Dyskusja o przewadze radziwiłowskich DRPO nad Ojczyzną osmańską jest bezcelowa. DRPO w większości przypadków wygrywają. Ino że na masterach takich pojedynków nie ma. Zawsze DRPO polegnie w walce z RNS zanim zobaczy na horyzoncie osmańskie sztandary. Osmańcom niesamowicie sprzyja szczęście w losowaniach.
Lelen
2011-11-21 23:09:47 napisał(a):Z thaelem pewnie dopiero na IMPkach. W St-cach mnie nie będzie :)
Ksch
2011-11-21 23:06:29 napisał(a):Hm, skoro twierdzisz, że jesteś na to impregnowany to sugeruję challenge z Thaelem (w moim decku nie ma miejsca na starostów, chociaż też nie najgorzej radzi sobie z oddziałówkami).
Lelen
2011-11-21 22:33:34 napisał(a):@Ksch, @thael: oddziałówkę trzeba konstruować tak, aby nie bolał Strawiński, a Wolff nawet pomagał :) a na Didenkę zawsze czekają niespodzianki.
Ksch
2011-11-21 19:12:35 napisał(a):Thael - zaraziłeś się błędowatością po ostatniej grze ze mną;) Shons - racja, ale myślę że po wyjściu Krwi jest na nich sporo odpowiedzi. Może zbyt mało zagościło w taliach?
Shons
2011-11-21 18:38:34 napisał(a):Co by tam nie mówić to fakty są takie, że od początku roku Osmanowie tylko dwa razu nie byli na pierwszym miejscu na masterach (Bydgoszcz i Kielce). Trochę to niepokojące. Oby Starachowice i IMP przyniosły tu jakieś zmiany...
thael
2011-11-21 17:57:25 napisał(a):oj Lelen, Lenen - moje Radzie biją na głowę Osmanów na oddziałach w większości gier (a z sakwą to już jest pogrom) 3 x didenko, 2 x zebrzydowski, 1 x strawiński, 3 x wolff i gra Niemniej ostatnio na masterach gram wiele z innymi i robię takie błędy, że aż mi się głupio czasem robi... swoją drogą w moim wypadku transfer do innej stajni niewykluczony... (niestety)
Ksch
2011-11-21 16:46:17 napisał(a):Cóż, ja akurat widziałem takie gry i sam brałem w nich udział. Widziałem poddawane partie przez Wolfa, albo Didenkę na stole, nawet Strawiński potrafi nieźle oddziałówce namieszać. Zobaczymy co przyniesie nam master w Starachowicach oraz IMP.
Lelen
2011-11-21 14:57:30 napisał(a):Dokładnie tak jak pisze Bukow. Jeszcze żaden starosta nie zblokował mnie na tyle, abym przegrał z tego powodu grę oddziałówką.
Bukowski
2011-11-21 14:46:20 napisał(a):Osmanowie nas biją kontrolą ziem. Do tego celu dysponują trzema przegiętymi kartami: pałac wezyra, twierdza Or-kapi i kazindzi. Żeby to pokonać trzeba się odsłonić, jak to się mówi na innych kierunkach. Jako RNS obciążony kartami na Osmańców mogę jeszcze zmóc wrogie DRPO oraz jako Awa powstrzymam PZWDO, ale zeżre mnie czysty RNS, który z kolei polegnie właśnie w walce z Osmanami. Przypadek bez wyjścia.
Owczy
2011-11-21 10:37:55 napisał(a):Taki jest plan. Muszę tylko zatankować, zabrać karty, wypłacić kasę na wstęp, zorganizować znajomych co by mnie przenocowali, otrzymać dokumenty podpisane przez żonę, że mogę wyjechać na weekend (no chyba, że przyjedzie ze mną) ;) Jeszcze coś? Chyba nie, ale zdecydowanie chcę się wybrać na IMP :)
Sqva
2011-11-21 10:31:04 napisał(a):@Owczy Musisz przyjechać na IMP i wygrać swoją nie-osmańską talią zatem!
Owczy
2011-11-21 08:48:52 napisał(a):Jeszcze trochę i skończy się panowanie niewiernych psów. Po prostu Polacy jak to Polacy muszą dostać porządnie w tyłek, a potem się zbiorą do kupy i pozamiatają Ojczyznę z wszelkiego plugastwa! Osmańcomn mówimy 3 x NIE!
Żucho
2011-11-20 22:41:36 napisał(a):Kuźnia to jak najbardziej patrioci ;) pretensje o takie wyniki powinno się mieć raczej do graczy z masterowej czołówki :)
Wojtek
2011-11-20 20:58:27 napisał(a):Wg mnie powinno się zabronić osrańcom brać udział w masterach . A przynajmiej miejscami znaleść inną frakcje np 1 osmani 2 osmani 3 osmani 4 dworscy I to oni powinni być tą armią kuźnie to chyba nie patrioci:(